Wiadomości

Zaatakował policjantów

Data publikacji 29.05.2009

27-letni bielszczanin ukrył skradziony samochód na swojej posesji, a kiedy pojazd zabezpieczali policjanci rzucił się na nich. Stróże prawa obezwładnili złodzieja, który trafił za kratki. Teraz grozi mu 5 lat więzienia.

27-letni bielszczanin ukrył skradziony samochód na swojej posesji, a kiedy pojazd zabezpieczali policjanci rzucił się na nich. Stróże prawa obezwładnili złodzieja, który trafił za kratki. Teraz grozi mu 5 lat więzienia.

 

Wczoraj wieczorem policjanci zostali poinformowani o kradzieży nissana almery. Właściciel pojazdu stwierdził, że odnalazł samochód na posesji przy ulicy Żywieckiej w Bielsku-Białej, należącej do jego 27-letniego znajomego. Brama prowadząca na działkę była zamknięta na kłódkę, a po posesji biegał groźny rottweiler. Policjanci nawiązali telefoniczny kontakt z właścicielem posesji, prosząc go o otworzenie bramy i wydanie pojazdu. Ten jednak odmówił twierdząc, że jest w trasie i jedzie do Wrocławia, a z kradzieżą auta nie ma nic wspólnego. Policjanci zwrócili się o pomoc do pracownika schroniska dla zwierząt, który złapał psa. Weszli na działkę i zabezpieczyli samochód, wydając go właścicielowi. W tym momencie na posesji pojawił się 27-latek, który wcześniej utrzymywał, że jest poza miejscem zamieszkania. Zarzucił policjantom, że są przebierańcami, którzy włamali się na jego posesję i skradli auto. Nie pomogły tłumaczenia interweniujących policjantów, że wykonują czynności służbowe, nie wierzył też w autentyczność ich legitymacji służbowych. Skontaktował się telefonicznie z oficerem dyżurnym informując go o włamaniu i prosząc o przysłanie patrolu. Nie przyjął też do wiadomości wyjaśnień oficera dyżurnego, który tłumaczył, że policjanci podjęli interwencję w reakcji na zgłoszenie dotyczące kradzieży samochodu. Zachowywał się arogancko i lekceważąco wobec stróżów prawa. Odmówił okazania dowodu osobistego stwierdzając, że przedstawi się dopiero prawdziwym policjantom. W pewnym momencie rzucił się na funkcjonariuszy z rękami i usiłował ich pobić. Szybko go obezwładniono i zakuto w kajdanki. Zatrzymany tłumaczył się później, że auto skradł z myjni, gdzie pozostawił go właściciel, gdyż ten jest mu winien 1000 euro, a pojazd miał stanowić zabezpieczenie długu. Mężczyzna odpowie nie tylko za kradzież samochodu, ale także za naruszenie nietykalności cielesnej policjantów i utrudnianie im wykonywania czynności służbowych. Za przestępstwa te może trafić do więzienia nawet na 5 lat. Dodatkowo tłumaczyć się będzie za wykroczenie polegające na celowym wprowadzeniu w błąd oficera dyżurnego i wzywanie policjantów na bezpodstawną interwencję, za które grozi mu kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Powrót na górę strony